poniedziałek, 23 maja 2016

Noc Muzeów

Fot. Ola Piotrowska
W sobotę wybrałam się do Muzeum Narodowego w Gdańsku na Noc Muzeów – do pracy. Gdańska Rota Piesza stanowiła tej nocy część atrakcji dla zwiedzających. 
Można było obejrzeć warsztat odlewnika i samodzielnie wykonać cynową plakietkę, obejrzeć narzędzia pracy rybaka, czy spróbować swoich sił z dłutem i klockiem lipowego drewna pod fachowym okiem rzeźbiarza. By warsztat szewca, uzbrojenie, broń czarnoprochowa, naalbinding i wrzeciono.
Zwiedzających było sporo, napływali falami aż do pierwszej w nocy. Większość była uśmiechnięta i zainteresowana poznaniem czegoś nowego. Atmosfera piknikowa.
Jak zawsze trafiały się pytania, które zbijają z nóg, niezależnie od doświadczenia w rekonstrukcji. Na przykład: Dlaczego wasze suknie się nie świecą? Nie błyszczą się i są jakieś takie szare… A na obrazach są błyszczące.

Zabranie ze sobą wrzeciona okazało się strzałem w dziesiątkę. Wszystko, co się kręci przyciąga i skupia uwagę widzów; koło kołowrotka, koło garncarskie, koło szlifierskie, wreszcie wrzeciono… Bardzo wiele osób nie ma dziś pojęcia, jak powstaje nić. Małe dziewczynki kojarzą, że Śpiąca Królewna ukłuła się w palec wrzecionem, ale nie wiedzą jak wyglądało i do czego służyło. Co gorsza, w niektórych bajkach można usłyszeć, że ukłuła się… kołowrotkiem!
Była też spora grupa pań w wieku średnim, które pamiętały swoje mamy i babcie przędące na kołowrotkach i wspominały to z rozczuleniem. Jedna z nich nawet sprawdziła, jak równą nitkę uprzędłam. A była równa i cienka, bo z runa owcy irlandzkiej, które się świetnie układa w palcach.
Zabrałam też próbki runa z owcy gotandzkiej i merynosa, a Ola miała ze sobą włóczkę z góralskich owiec. Różnica w dotyku była bardzo  wyraźna, i wiele osób było zaskoczonych, że są runa, które nie gryzą. Niektórych udało mi się namówić na krótki kurs przędzenia, i chyba nikt nie żałował. Rekordzista, czyli Buur złapał o co chodzi w półtora minuty.


Jeśli w przyszłym roku Muzeum zaprosi nas do współpracy z chęcią się wybiorę. Poza miło spędzonym wieczorem uprzędłam naprawdę spory kawał nici do szycia, a w domu rzadko mam na to czas.