wtorek, 28 marca 2017

Koszule na XVII wiek

Odkąd mam dwie książki Janet Arnold nabrałam odwagi w szyciu późniejszym niż średniowieczne. Opanowałam wamsy, uszyłam damski jaquet, a teraz komplet koszul, dwie damskie i dwie męskie.
W damskich wykorzystałam wykroje z książki, ale jeden okazał się wadliwy i musiałam wszyć wzmocnienia na ramionach dla rozłażącego się materiału. Bez jakiegokolwiek podkroju na szyję tkanina ma za duże naprężenia.
W męskich koszulach skorzystałam z kroju przyramkowego, chociaż nie miałam do niego przekonania. Niesłusznie jak się okazało, bo szyje się go bardzo przyjemnie i sądzę, że w noszeniu będzie wygodny.

Z technicznych zdobyczy nauczyłam się marszczenia na fastrydze maszynowej, które jest o wiele szybsze niż ręczne. Poważnie zastanawiam się też nad zakupem stopki do marszczenia, bo w planach mam jeszcze kilka tego typu rzeczy.

Najpierw wyliczyłam wymiary poszczególnych części koszuli i ułożyłam na materiale. Wycięłam odpowiednio, dwa razy korpus, rękawy, kliny i przyramki. Z pasków zrobiłam mankiety do rękawów i stójkę pod szyję.

Następny etap to zszycie rękawów z klinami i wszycie przyramek. Potem zszycie boków rękawów. Rękawy nie są zszyte do końca - przy nadgarstku zostawiłam pęknięcie, żeby można było rozsznurować mankiet i podwinąć rękaw.

Dekolt koszuli i rękawy przymarszczyłam używając luźniej fastrygi maszynowej. Ustawiłam ścieg prosty na najdłuższy możliwy, czyli w mojej maszynie 4,5 mm i zmniejszyłam naprężenie górnej nici do pozycji 2. Zamocowałam ścieg na początku a potem ściągnęłam dolną nitkę na całej długość ściegu, dzięki czemu zrobiły się ładne, równe fałdki.
Marszczenia zamocowałam przyszywając do koszuli mankiety. Do mankietów można przyszyć tasiemki do związywania, guziki niciane lub zrobić dziurki i sznurowanie.