niedziela, 2 kwietnia 2017

Spódnica na XVII wiek

Nadrabiam zaległości z zeszłego roku. Materiały już dawno kupione, tylko czasu brak. A jak brakuje czasu, to trzeba zabrać się za coś prostego. Padło zatem na spódnicę do mojego jaquet, żeby w końcu był z tego jakiś sensowny komplet.

Wykrój jest prościutki, wystarczy zmierzyć obwód talii do paska spódnicy i długość rzeczonej.


Na spódnicę wykorzystałam szarą wełnę w jodełkę. Szwy widoczne zrobiłam ręcznie a nośne maszynowo. Tym razem użyłam też żelazka, żeby trochę wymodelować pasek spódnicy. Z przodu zrobiłam rozporek ze sznurowaniem, zgodnie z realiami epoki.
Żeby nadać spódnicy objętości zrobiłam coś w rodzaju wałka z resztek bawełnianego filcu. Jak znów znajdę chwilę czasu uszyję wałek zgody z zachowanymi zabytkami, ale na razie musi wystarczyć prowizorka.





Spódnica wyszła trochę za długa i będę musiała ją skrócić o  1,5 cm, ale zrobię to dopiero po pierwszej imprezie. Nigdy nie wiadomo jak zachowa się strój dopóki się go nie wypróbuje w terenie.