środa, 1 czerwca 2016

Projekt 30 dni

Postawiłam sobie ambitne zadanie – dokończenie wszystkich zaległych prac, które czekają na mnie w wielkim pudle obok maszyny do szycia. Są tam sukienki do przerobienia, spodnie do załatania, ciuchy  zepsutym zamkiem, który trzeba wymienić i oczywiście skrojone ciuchy na zamówienie, które czekają na wolną chwilę do zszycia. O własnych projektach nawet nie wspomnę, bo już nie mam na nie czasu.
Dałam sobie na to 30 dni. Jest już całkiem nieźle, codziennie odkładam do szafy po 2 naprawione rzeczy, a potem siadam do ręcznego szycia, żeby zdążyć z terminami. Maszyna do szycia po przeczyszczeniu i nasmarowaniu chodzi wyraźnie ciszej, gładko i lekko. Tylko pedał, nazywany przez producenta dumnie nożnym regulatorem obrotów spadł podczas transportu i musiałam go posklejać. Na szczęście działa, bo nie da się go wymienić na zamiennik - wtyki nie pasują. A moje zapędy nie sięgają do manipulowania elektryką i cięcia kabli.

Mam nadzieję, że nie zabraknie mi zapału i za miesiąc wreszcie będę mieć przy biurku puste pudła i mnóstwo fajnych ubrań. I czysty kajecik na nowe zamówienia J