sobota, 13 sierpnia 2016

Leniwa sobota

Miałam dziś cały, cudownie długi dzień dla siebie, pustą chatę i żadnych obowiązków. Prawdziwy Dzień Dziecka. Miałam sobie przetestować nową maszynę do szycia, ale... Zaczęłam od kupienia sobie wielkiego bukietu kwiatów i posortowania dzianin, które nabyłam w maju. A jak dzianiny, to jednak coverlock. I z testowania niewiele wyszło. Za to uszyłam dla siebie pięć bluzek do pracy, dla córki dwie pary szortów i legginsy a dla syna dresowe spodnie. Po drodze zdążyłam pójść na spacer, zakupy i nawet upiekłam chleb.
Miałam się obijać, ale nie umiem. W każdym razie jestem bardzo zadowolona, bo mam w czym chodzić, a materiał nie leży na dnie pudła i nie parcieje.
A księżniczka Juki czeka na niedzielę :)


Tak to wyglądało :)