niedziela, 6 listopada 2016

Spacer

Staramy się odnowić tradycję spacerów w historycznej oprawie i wybraliśmy się na kilka godzin w dolinę rzeki Strzyży. Prognoza pogody była niepomyślna, ale wyruszyliśmy mimo wszystko i dobrze zrobiliśmy. Deszcz nas nie złapał a  las w mglisty dzień nadal wyglądał pięknie. Załapaliśmy się na ostatnie uroki jesieni, kolorowe liście w bukowych lasach, zielone paprocie i łąkę po pas zarośniętą wrotyczem.
Przeprawa przez rzeczkę okazała się pechowa, bo moja niecierpliwa córka pośliznęła się i spadła z kłody. Zamoczyła się po pas, więc wróciła z tatą do domu. Syn został ze mną i dotrzymał kroku dorosłym przez całą trasę, czyli trochę ponad osiem kilometrów, i cała wycieczka bardzo mu się podobała. Na wyprawę z noclegiem dzieci są chyba jeszcze trochę za małe, bo przechodzą dystans nie większy niż dziesięć kilometrów, ale za rok czy dwa może już się uda.

Zdjęcia