Zrobiłam go już w grudniu, ale ciężko było mi się zabrać za zrobienie zdjęcia... złapałam noworocznego leniwca.
piątek, 20 stycznia 2017
środa, 21 grudnia 2016
Co to za szycie...
W grudniu zawsze dużo się dzieje. Na szycie nie ma czasu, bo trzeba lepić pierogi, lukrować pierniczki i szukać choinki. I sprzątać, sprzątać, sprzątać...
Więc posprzątałam maszynę do szycia.
Zanim włożyłam ja do szafy uszyłam 16 poszewek na akcję charytatywną Caritasu, 4 dla hospicjum dziecięcego i różne współczesne bluzki i piżamy. Lubie szyć piżamy, odkąd uszyłam najmniejszą w karierze - dla pluszowego misia :)
Więc posprzątałam maszynę do szycia.
Zanim włożyłam ja do szafy uszyłam 16 poszewek na akcję charytatywną Caritasu, 4 dla hospicjum dziecięcego i różne współczesne bluzki i piżamy. Lubie szyć piżamy, odkąd uszyłam najmniejszą w karierze - dla pluszowego misia :)
piątek, 11 listopada 2016
Zastawa stołowa
Komplet średniowiecznych naczyń jest już gotowy. Oryginały misek i talerzyków pochodzą z Walencji w Hiszpanii, a dzbanek to interpretacja włoskiej majoliki z przełomu XIV i XV wieku.
Miseczki mają pojemność od 0,2 do 0,3 l, a dzbanuszek 0,45 l.
niedziela, 6 listopada 2016
Spacer
Przeprawa przez rzeczkę okazała się pechowa, bo moja niecierpliwa córka pośliznęła się i spadła z kłody. Zamoczyła się po pas, więc wróciła z tatą do domu. Syn został ze mną i dotrzymał kroku dorosłym przez całą trasę, czyli trochę ponad osiem kilometrów, i cała wycieczka bardzo mu się podobała. Na wyprawę z noclegiem dzieci są chyba jeszcze trochę za małe, bo przechodzą dystans nie większy niż dziesięć kilometrów, ale za rok czy dwa może już się uda.
Zdjęcia
wtorek, 1 listopada 2016
Robe / płaszczyk z ćwiartek
![]() |
| Czerwony płaszczyk - zdjęcie z zeszłorocznej Parady w Dzień Niepodległości. Jakoś innego nie mam. |
Krój wyewoluował z houppelande, szytej z 4 wycinków koła. W zależności od ilości posiadanej tkaniny może być bardzo suty albo dość wąski. Jedyne miejsca dopasowana do figury to linia ramion i wszycia rękawów. Zatem wymiary jakie są potrzebne, to obwód szyi, klatki piersiowej i szerokość w ramionach, oraz długość całkowita płaszczyka i długość rękawa.
![]() |
| Szkic wykroju |
niedziela, 30 października 2016
Wielki garnek
Zabrałam się do porządkowania ceramiki przed zimą i przy okazji sprawdziłam pojemność mojego największego dotąd samodzielnie zrobionego naczynia. 5,5 litra!
Dzięki dwukrotnemu wypałowi prawie nie przesiąka, mimo że glina jest dość porowata. Zapewne po ugotowaniu w nim kaszy sam się uszczelni. Nie wiem tylko, komu potrzeba aż tyle kaszy ;)
Dzięki dwukrotnemu wypałowi prawie nie przesiąka, mimo że glina jest dość porowata. Zapewne po ugotowaniu w nim kaszy sam się uszczelni. Nie wiem tylko, komu potrzeba aż tyle kaszy ;)
czwartek, 27 października 2016
Kwas chlebowy
Tyle pisałam o tym kwasie, ale nie napisałam, jak się go robi.
Oto składniki:
- suchy chleb; 300 gram lub więcej
- woda: 4-6 litrów
- cukier lub miód: 3 łyżki
- zakwas chlebowy: 1 łyżka
Najpierw podpiekam w piekarniku pokrojony na kromki chleb, żeby ładnie zbrązowiał. Kwas będzie mieć ładniejszy kolor. Potem wrzucam chleb do garnka i zalewam wrzątkiem. Pozwalam mu si moczyć cały dzień, a czasem dobę. Odsączam wodę z chleba i zlewam do wielkiej plastikowej butli po wodzie mineralnej do 2/3 wysokości naczynia [inaczej ciśnienie podczas fermentacji wysadzi korek]. Dodaję cukier lub miód, zależnie od tego o mam w domu i łyżkę aktywnego zakwasu. Zakręcam butlę i stawiam przy kaloryferze. Po 4 dniach sprawdzam czy kwas nadaje się do picia. Jeśli jest smaczny to trafia do kubka. Jeśli nie, to dodaje do niego karmelu z palonego cukru [4 łyżki], kolejną łyżkę zakwasu i daję mu jeszcze 2 dni popracować.
Dobry do picia kwas wystawiam w zimne miejsce czyli chwilowo na balkon. Temperatura zatrzymuje pracę drożdży a odstanie w chłodzie poprawia smak i klarowność napoju.
Kwas najczęściej nalewam przez geste sitko, żeby odcedzić otręby z zakwasu.
Smacznego!
Oto składniki:
- suchy chleb; 300 gram lub więcej
- woda: 4-6 litrów
- cukier lub miód: 3 łyżki
- zakwas chlebowy: 1 łyżka
Najpierw podpiekam w piekarniku pokrojony na kromki chleb, żeby ładnie zbrązowiał. Kwas będzie mieć ładniejszy kolor. Potem wrzucam chleb do garnka i zalewam wrzątkiem. Pozwalam mu si moczyć cały dzień, a czasem dobę. Odsączam wodę z chleba i zlewam do wielkiej plastikowej butli po wodzie mineralnej do 2/3 wysokości naczynia [inaczej ciśnienie podczas fermentacji wysadzi korek]. Dodaję cukier lub miód, zależnie od tego o mam w domu i łyżkę aktywnego zakwasu. Zakręcam butlę i stawiam przy kaloryferze. Po 4 dniach sprawdzam czy kwas nadaje się do picia. Jeśli jest smaczny to trafia do kubka. Jeśli nie, to dodaje do niego karmelu z palonego cukru [4 łyżki], kolejną łyżkę zakwasu i daję mu jeszcze 2 dni popracować.
Dobry do picia kwas wystawiam w zimne miejsce czyli chwilowo na balkon. Temperatura zatrzymuje pracę drożdży a odstanie w chłodzie poprawia smak i klarowność napoju.
Kwas najczęściej nalewam przez geste sitko, żeby odcedzić otręby z zakwasu.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















