Popularny gacnik, czyli ustrojstwo noszone pod ubiorem wierzchnim, do którego przysznurowywano gacie lub nogawice.
Używany mniej więcej do XV wieku, kiedy popularne stały się łączone nogawice [hose], które dosznurowywano do dubletu.
czwartek, 28 kwietnia 2016
wtorek, 26 kwietnia 2016
Braies
Bielizna średniowieczna. Na początek braies, czyli gacie.
![]() |
| Braies na XIV - XV wiek |
![]() |
| Wczesna wersja gaci, szyta z klinem w kroku, tak jak szarawary i spodnie koczowników. Krój tego typu stosowano co najmniej od VI wieku w różnych zakątkach świata. |
![]() |
| Braies w tym kształcie są znane mnie więcej od XIII wieku. |
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
niedziela, 24 kwietnia 2016
Koszula
Czasem ktoś mnie pyta jak coś ma skroić. W średniowiecznej modzie nie ma zbyt wielu udziwnień, i konstrukcja poszczególnych ciuchów jest dość prosta.
Na początek koszula na XIV - XV wiek.
Na początek koszula na XIV - XV wiek.
środa, 6 kwietnia 2016
Mydelniczki
Usłyszałam jakiś czas temu, ze na rynku ponoć nie ma mydelniczek ceramicznych z dziurkami. No, to zrobiłam kilka :)
czwartek, 31 marca 2016
Wiosna idzie, sezon się zbliża
Trochę ostatnio przystopowałam z rożnymi zajęciami, bo w pracy nawał roboty, a będzie jeszcze więcej.
Sezon za pasem, więc zrobiłam potężne zakupy lnu i zabieram się za obszywanie rodziny. Braki są dotkliwe, przede wszystkim w bieliźnie, którą postanowiliśmy wymienić z białej na szarą.
Stan sukien i skarpet też nie najlepszy, ale czasu i sił za mało, żeby zmierzyć się jakoś ostro z tym tematem. Na poważnie zaczynam się zastanawiać, czy tego szycia jednak komuś nie zlecić. Do czego to doszło...
W każdym razie nici wełniane doszycia grubszej przyodziewy uprzędła mi niezrównana w tej materii Sylwia.
Nauczona podczas imprezy w Owidzu, że miękkie legowisko to podstawa zakupiłam w dobrej cenie miękki i gruby filc wełniany na maty. Wypróbuję go zapewne na Grunwaldzie, chyba, że wcześniej jeszcze zdarzy się jakaś wyprawa. W każdym razie pachnie owcą i ładnie się zwija w rolkę, więc nie powinno być problemów z przytroczeniem go do klamotów podczas pieszych wycieczek.
Żeby nie było za smutno, że tylko tekst i tekst, dorzucam zdjęcie z Redłowa dla tych wszystkich, którzy nie mają jak pójść nad morze ;)
Sezon za pasem, więc zrobiłam potężne zakupy lnu i zabieram się za obszywanie rodziny. Braki są dotkliwe, przede wszystkim w bieliźnie, którą postanowiliśmy wymienić z białej na szarą.
Stan sukien i skarpet też nie najlepszy, ale czasu i sił za mało, żeby zmierzyć się jakoś ostro z tym tematem. Na poważnie zaczynam się zastanawiać, czy tego szycia jednak komuś nie zlecić. Do czego to doszło...
W każdym razie nici wełniane doszycia grubszej przyodziewy uprzędła mi niezrównana w tej materii Sylwia.
Nauczona podczas imprezy w Owidzu, że miękkie legowisko to podstawa zakupiłam w dobrej cenie miękki i gruby filc wełniany na maty. Wypróbuję go zapewne na Grunwaldzie, chyba, że wcześniej jeszcze zdarzy się jakaś wyprawa. W każdym razie pachnie owcą i ładnie się zwija w rolkę, więc nie powinno być problemów z przytroczeniem go do klamotów podczas pieszych wycieczek.
Żeby nie było za smutno, że tylko tekst i tekst, dorzucam zdjęcie z Redłowa dla tych wszystkich, którzy nie mają jak pójść nad morze ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











